Dzisiaj po 30 latach pamiętamy te ważne słowa,które padły w Warszawie i Krakowie,wzruszenie i radość,entuzjazm tłumów i konsternację i popłoch wśród władz,ale było coś jeszcze.Nie miało szans-a szkoda-powtórzyć się więcej. Myślę o tych tysiącach kwiatów wyściełających wszystkie drogi,którymi On przejeżdżał,rzucanych z tłumu spontanicznie przed Jego samochód. Pamiętam jak wjeżdżał na Błonia,objeżdżał otwartym autem sektory i cieszył się,że nas tak wielu, a nas radość roznosiła po prostu. Tych kwiatów i tej radości nigdy nie zapomnimy,choć to takie jakby "drobiazgi".
liczba komentarzy (0)