Jan Paweł II - Nasze wspomnienia

Dodano: 08 października 2009

Mój kolejny wpis ...

Autor: fras

Mój kolejny wpis…

Po raz trzeci z kolei pragnę podzielić się z „wchodzącymi” na portal czytelnikami - moimi przeżyciami i wrażeniami, jakich doznaję w moim starym i jednocześnie nowym świecie, do którego doszłam dzięki Opatrzności za pośrednictwem Jana Pawła II. Przypomnę tylko, że w świecie lęku i beznadziei spowodowanym chorobą przebywałam ponad 20 lat, wegetując bez wychodzenia na dwór, wykonywania nieraz nawet bardzo prostych czynności, jak sprzątanie, gotowanie, toaleta osobista, itp. Moje - w tej chwili już siedemnastoletnie wnuczki - Paulina i Asia uczyły mnie nawet wieczorami chodzić po dworze w butach - trzymając swoją babcię „pod pachy”. Pragnę podkreślić, że usilnie staram się o to, żeby moje wpisy były wiarygodne i szczere, ale żadne słowa nie są chyba w stanie oddać prawdziwego koszmaru tamtych lat.
Po dobrych paru latach już bezpośredniego kontaktu z otoczeniem i kreującą go rzeczywistością nasuwają mi się pewne wnioski i doświadczenia - czasami nawet przykre i denerwujące. Otóż życie „cudownie uzdrowionych,” że tak się wyrażę, w tym moje, często nie jest usłane przysłowiowymi różami, a jednak… Mimo, że jestem narażona na przeróżne negatywne reakcje ze strony otoczenia, a nawet prześladowanie, potrafię normalnie żyć, pracować, a przede wszystkim dziękować Bogu i cieszyć się nieomal każdą chwilą z nadzieją i wiarą na lepszy dzień. Zdaję sobie sprawę z faktu, że skomercjalizowany współczesny człowiek często odchodzący od Boga i bliźnich nie rozumie i nie potrafi zaakceptować pewnych rzeczy nie leżących w sferze jego intelektualnych potrzeb czy interesów. Rozumiem również to, że pojawienie się jakby „na nowo”człowieka, który w danym środowisku przez wiele lat nie funkcjonował, może wywołać takie czy inne zachowania. Życie obecne nawet w tych złych chwilach jest dla mnie wspaniałe i zachwycające - właśnie przede wszystkim dzięki Janowi Pawłowi II, któremu codziennie dziękuję podczas modlitwy. Jest moim przyjacielem i orędownikiem, a przede wszystkim dziękuję Bogu za dar istnienia tego Człowieka w tak trudnych historycznie dla Polski i ludzi czasach.
Moje przeszło trzytygodniowe tegoroczne wakacje spędzone w rodzinnych moich i Jana Pawła II stronach były wspaniałe. Wadowicki Dom, w którym wychowywał się i przebywał tak wielki człowiek - zrobił na mnie duże wrażenie. Przedmioty domowe oraz Jego rzeczy osobiste nie wydawały mi się nawet pamiątkami po zmarłym już człowieku, ale sprzętem i ubraniami kogoś, kto wyjechał i w każdej chwili może do swojego domu powrócić. Zdawałam sobie również sprawę z tego, że stąpam cały czas po wadowickiej ziemi, tej, co wydała na świat takiej rangi człowieka, którego Bóg, historia i ludzie obdarowali wielkimi zaszczytami i zaufaniem, na które nikt nie zasługiwał i nie był ich chyba bardziej godzien niż On.
Kalwaria Zebrzydowska, którą tak kochał Jan Paweł II, to Sanktuarium Pasyjno - Maryjne. Od samego przystanku autobusowego pokonywaliśmy trasę pieszo, co przy moich chorych nogach było nie lada wyczynem. Nie odczuwałam jednak prawie wcale zmęczenia ani bólu, kiedy wspólnie przyklęknęliśmy na szerokich schodach kalwaryjskiej bazyliki, gdzie Jan Paweł II modlił się podczas swojej pierwszej pielgrzymki w 1979 roku i podczas ostatniej - w roku 2002.
Miasto Kraków to także Dom naszego wielkiego Rodaka. Odwiedziliśmy większość kościołów, sukiennice i Rynek. Zrobiliśmy fotki na Franciszkańskiej. Trudno było nie mówić i nie myśleć o Tym, który często tak jak my podziwiał piękno piastowskiego grodu oraz jego zabytków.
Świątynia Miłosierdzia Bożego w Łagiewnikach jest miejscem kultu błogosławionej Faustyny Kowalskiej, obrazu Chrystusa Milosiernego namalowanego na podstawie Jej wizji oraz miejscem przyszłego Centrum Jana Pawła II.
Jak mało gdzie, tam właśnie czułam Jego obecność znaczoną Krzyżem i cierpieniem. Grupy odwiedzających uświadamiały mi bardziej niż kiedykolwiek istotę człowieka poszukującego Boga i wiarę w Jego nieustającą opiekę i miłosierdzie. Ja osobiście doświadczyłam tej łaski, a patrząc (nie tylko w Łagiewnikach) na niejednego klęczącego człowieka prosiłam w duchu za modlącym się, by wszechmogący Bóg obdarzył go również zdrowiem i dobrem, o które prosi - tak jak mnie.
Podczas podróży w moje rodzinne strony z nieodłącznym różańcem, który noszę przy sobie w czasie wyjść, wyjazdów, spacerów itp. zawsze uświadamiam sobie, jak wielkie zmiany dokonały się w „krajobrazie” Polski przez zaledwie dwadzieścia kilka lat. W moich stronach byłam w roku 1980, a potem po wielu latach dopiero w 2003. Trudno oprzeć się wrażeniu, jakie wywiera na człowieku widok pięknych nowych domów, wspaniałych obiektów i zabudowań, długich kolumn jadących samochodów oraz sklepów zaopatrzonych obficie we wszelaki, nawet deficytowy niegdyś towary. Stało się to przecież przy współudziale tego wielkiego człowieka, Papieża - Polaka, którego sam Bóg zesłał na Ziemię, ażeby niósł pomoc bliźniemu, którego jak Chrystus szanował i kochał.
Z całego serca jestem mu wdzięczna za siebie, moją Rodzinę i innych, dziękując najmocniej, jak umiem i składając poprzez moje wiersze należny mu hołd.


Pomnik ………………. 17 września 2009 roku

Garstką soli jesteś w Wieliczce.
Czekanie na górskim stoku.
Tratwą rozbitków na morzu
i Gwiazdą świecącą w mroku
ludzkiej niewiary.
Stoję i patrzę na pomnik
deszczem zalany w dzień szary.
Czy przetrwa równy wielkością
mędrcom, poetom i królom
co pokonali znak czasu?
Wszak wszystko mija….
Historia tworzy przeszłości karty,
lecz nieustannie się zmienia.
Przeminą lata, wieki przeminą
zatrą się ludzkie wspomnienia…
Lecz przetrwał Chrystus, Horacy, Homer,
i wynalazcy przetrwali.
Może od Ciebie Bóg Wszechmogący
klepsydrę czasu oddali?
Wszak po Chrystusie - Tobie podobnych
nie było wielu na chrześcijaństwa
męczeńskich Drogach.
Tyś tworzył jedną,
na której CZŁOWIEK z miłością w sercu
i wiarą w Boga -
w jednym chrześcijan kościele…
To bardzo wiele…
Choć czas tak szybko pędzi przed siebie,
i wszystko wraz z nim ucieka,
myślę, że POMNIK Twój pozostanie
w historii dziejów człowieka.

W Wadowicach

Dom, niewielkie podwórze.
Próg dzieciństwa nie starty.
Buty, książki, ubrania,
fotografie i narty…
Wszystko, jakby w letargu.
Jakby tylko uśpione…
Może wrócisz za chwilę?
Włożysz buty znoszone
albo kurtkę i narty?
Powędrujesz po śnieżnym,
górskim szlaku - przetartym?
Może zegar serc naszych
tak wspomnienie obudzi,
że powstaniesz i wrócisz?
Znów przemówisz do ludzi…
Może pomnik Twój
nagle, niespodzianie ożyje,
gdy na wieży kościelnej dzwon
melodię wybije?
Przeżyliśmy wraz z Tobą
tyle zdarzeń, chwil wiele…
Zmówię „wieczne”… za Ciebie,
w wadowickim kościele.


Po pobycie w Kalwarii Zebrzydowskiej

Krzyż dźwigałeś, jak Chrystus na górę Kalwarię
i w milczeniu kryłeś ciężar Jego.
„ Boże, obdarz zdrowiem, szczęściem, pomyślnością
mój naród, i również mnie - sługę Twojego.
Odpędź od nas, o Panie, nienawiści hydrę,
co głowami odrasta - siejąc przerażenie”.
Tak na klęczkach prosiłeś do Krzyża przybity
- obejmując Go swoim ramieniem.
„Spraw, o Panie, by na Twą Kalwaryjską Górę
człowiek wchodził z mniejszymi ranami.
Wszak sam wiesz, Jezu Chryste, jak bardzo cierpiałeś.
Do Ojca w Niebiosach - przyczyń się za nami”.
Modlitwą Twą - Ojcze - nie wzgardził Bóg w niebie.
Ochrania i broni, wspomaga w potrzebie
Twój naród krwią bratnią splamiony.
Przybył na ratunek. Wziął w swoją opiekę.
poranionych synów i matki, i żony.


16 czerwca 2009r.

Nowoczesne budowle
i stare ruiny,
pomniki na skwerach,
muzea i kina.
Tomy wielkich książek
i książeczki małe
sławią Twoją wielkość,
głoszą Twoją chwałę.
Portrety, pocztówki,
breloczki, monety,
zdjęcia i łańcuszki na szyi kobiety,
wzór Twej twarzy na pięknym
kilimie - kobiercu…
Lecz nic nie dorówna - obrazowi w sercu.


„ Niech zstąpi Duch Twój….” 17 czerwca 2009r.

To cudowne zawołanie
niech stanie się rzeczywistością.
Niech świat umacnia się miłością Tego,
„ który Świat ponad wszystko umiłował ”…
Te piękne słowa kierowane do Najwyższego
stały się Początkiem wielkich przeobrażeń
w duszach i w sercach ludzi.
To Tyś wzbudził w człowieku to,
co od wieków nurtowało Ziemię…
I w nababie, kupcu, i w ubogim
poruszyłeś najwspanialsze drogi do człowieka
i do serca Boga.
Wrota piekieł i firmament nieba
ukazałeś tym, co widzieć nie chcą.
Tym, co dusze i swe serca łechcą
bogactwa mamoną.
Pod zasłoną prawa
stosują bezprawie i przemoc.
To Bóg ześle swoim wrogom niemoc,
że nie skrzywdzą zwierza, ni człowieka.
Sprawiedliwy długo będzie czekał
wraz z innymi, aż spełni się Słowo:
„ Niech zstąpi Duch Twój …
i odnowi oblicze Tej Ziemi,
aby człowiek wraz z Bogiem na nowo
rzeczywistość na Ziemi kreował.
Żeby kochał i wierzył, i ufał.
Dobrze, mądrze i trwale budował.

Fras

Zgłoś naruszenie regulaminu

liczba komentarzy (2)

Brak słów

dodano 19 października 2009

autor: Nawrocka Stanisława

Ten wpis jest tak piękny,że brak mi słów by to wyrazić.

"...Lecz nic nie dorówna obrazowi w sercu"

dodano 15 października 2009

autor: Teresa Knapik

Pani wspomnienia to wspaniałe świadectwo wielkości tego pontyfikatu. Życzę Pani dużo zdrowia,

Organizatorzy:
Centrum Jana Pawła II - Nie lękajcie się