Drugiego kwietnia 2005roku byłam w Krakowie u rodziny , byliśmy w Łagiewnikach aby pomodlić się o zdrowie dla JPII . Po powrocie do mieszkania usiedliśmy do kolacji, w pewnym momencie usłyszeliśmy bicie dzwonu, wyszliśmy na balkon, inni mieszkańcy bloku również powychodzili na balkony. Staliśmy wszyscy w milczeniu i płakaliśmy, wiedzieliśmy, że bicie tego dzwonu ogłasza bardzo smutną wiadomość o odejściu Ojca Św.JPII. Włączyliśmy radio, tak to była prawda. Stanęliśmy w kręgu i odmówiliśmy pacierz za Śp.JPII Wielkiego . Jest nieobecny, ale żyje Jego nauczanie, Jego miłość do człowieka i wolności.
liczba komentarzy (0)