Dwutysięczny piąty był rok.
Za oknem ciemno już było.
Nagle o szybę uderzył grzmot.
I w sercu się rozjaśniło!
To było kwietnia,kwietnia drugiego
po dziewiątej godzinie.
Zabrał nam Pan Bóg Ojca Świętego,
lecz pamięć o tym nie zginie
Modlili się wierni i innego wyznania
Choć może nikt nie uwierzy
Do wielkiego doszło pojednania.
Zjednoczyły się ręce młodzieży.
Karol Wojtyła papieżem został.
Pomagał, kochał i wierzył
Od nas zaufanie i miłość dostał
Codziennie z trudem się mierzył
Zwiedzał, podróżował i widział nie mało
Lecz najbardziej kochał polskie góry
Serce każdego podziwu doznało
a on zapatrzony w chmury.
Wychowany w nadziei, wychowany w miłości
Autorytetem był wszystkich ludzi
Dumny z narodu, dumny w wolności
Rozum człowieka On budzi!
liczba komentarzy (1)
Śliczny ten wiersz o naszym Ojcu Święty ... [*] !! ... ;(