Rzym rok 2000... Światowe Dni Młodzieży cudowna atmosfera, ciepło bijące z serc, dobroć, modlitwa... Niezwykłe pojednanie ludzi różnych narodowości... Uśmiech goszczący na każdej twarzy... Świadomość wspólnoty z każdym nawet najmniejszym stworzeniem….. W oddali widać wielki telebim przedstawiający Jego twarz zmęczoną, zatroskaną, zniszczoną czasem, ale uśmiechniętą i pełną miłości.
liczba komentarzy (1)
2 razy byliśmy z rodziną na spotkaniu z Ojcem Św.w Krakowie. czułam w sercu wielka radość z tego spotkania .Żałowałam i do dziś żałuję, że nie uczestniczyłam we wszystkich spotkaniach wczesniej.Ale ten Kraków..... to nie koniec, bo w 2005 r. trafiłam ponownie ale tym razem do Szpitala im. Jana Pawła II, w którym mojej córce przywrócono zdrowie, a tym samym życie. Przeszła poważną operację serca, wszystko jest w porządku.Wiemy napewno i czuliśmy to wtedy -OJCIEC ŚWIĘTY - czuwał. Dziękuję mu do tej pory za wstawiennictwo i uzdrowienie.