Nigdy wcześniej nie byłam na żadnej mszy z Janem Pawlem II. Nigdy nie byłam na żadnym spotkaniu, nigdy... Jakoś zawsze było mi nie po drodze. Także i wtedy w 2002 roku nie wybierałam się nigdzie. Szczególnie iz Papież miałbyc jedynie w Krakowie i okolicach... Moze gdyby przyjechał do Warszawy.... Jednak wtedy na kilka dni wcześniej zadzwoniła do mnie ciotka z pytaniem czy chcę wejściówki na mszę na Błonia. Nie wiem czemu powiedziałam że tak. Po rozmowie z ciotką zadzwoniłam do M. z pytaniem czy jedziemy. Powiedział że możemy spróbować... Trzeba było szybko cos zorganizować. Jazda samochodem nie miała sensu. W pociagach brak biletów, cudem załapaliśmy sie na dodatkowy lot do Krakowa. Przylecieliśmy dzień wcześniej. Aby dotrzeć na Blonia trzeba było wstać jakoś koszmarnie wcześnie. Iść przez pół miasta - organizacja trasy beznadziejna. W końcu dotarliśmy. Potem kilka godzin czekania i rozpoczęla się msza. Homilia wygloszona przez Jana Pawła - i pomimo wielkiego zmęczenia - radosć że się tam jest. Potem staliśmy na trasie przejazdu Papieża. Jechał wprost na nas. Zmęczony. Nie miał siły nawet unieść ręki w geście błogosławieństwa. Wtedy pomyślałam sobie że to pewnie jego ostatnia wizyta w Polsce a dla mnie jedyna, ostatnia okazja aby uczestniczyć w spotkaniu z Nim.
liczba komentarzy (1)
Cudowne chwile przychodzą i odchodzą i tylko od nas zależy, czy z nich skorzystamy...Dobrze, że zdecydowała się Pani pojechać na spotkanie z Papieżem Janem Pawłem II do Krakowa. Był to już rzeczywiście ostatni moment...Wysiłek włożony nie poszedł na marne...Przyniósł Pani radość przebywania w bliskości Namiestnika Chrystusa...Tego nikt Pani nie odbierze... Nie każdemu była dana ta łaska, bo przecież nic nie dzieje się samo od siebie... Tak - Papież już wówczas, chociaż bardzo umęczony całym trudem Pontyfikatu - to jednak niósł wytrwale do końca Swoje przesłanie dla Ludzkości. Było widać, że jest Mu niekiedy bardzo ciężko nawet podnieść rękę do błogosławieństwa, ale On wiedział, ile ten gest dla nas znaczy...Niech pozostanie dla nas wzorem do naśladowania ...Pozdrawiam cieplutko i życzę, aby Jan Paweł II wspierał Panią w każdym momencie Pani życia... JM.