VIII/IX.2000
„Panie, do kogóż pójdziemy?” Na to pytanie podczas XV Światowych Dni Młodzieży Jan Paweł II odpowiadał prowadząc młodych ludzi przez Bramę III Tysiąclecia ku Bożej Miłości płynącej z Eucharystii i obdarzając ich ową Miłością. Dawał Jej dowody wielokrotnie na Tor Vergata: głosząc tę Miłość, przygarniając młodych troskliwymi ramionami, ofiarowując swój ciepły uśmiech, a czasami łzy wzruszenia. Choć przybyła nas przeszło dwumilionowa rzesza, wszystkich przyciskał do serca jak na Ojca przystało.
Dużo bardziej kameralny charakter miało spotkanie Ojca Świętego z grupą młodzieży z DA „Węzeł”.
Po Mszy na Tor Vergata, wycieńczeni lejącym się z nieba żarem (w słońcu było ponoć prawie 50oC) i kilku kilometrowym marszem, pojechaliśmy na obiad do Castel Gandolfo. Dzięki paroletniej bytności tam znajomego Salezjanina księdza Mirka („Węzłowi” pasterzują właśnie Salezjanie), byliśmy jedyną grupą, która w Roku Jubileuszowym dostąpiła zaszczytu spożywania posiłku na terenie rezydencji papieskiej (a trzeba przyznać, że Siostrzyczki przygotowały pyszny obiadek). Obok miejsca, gdzie nas ugoszczono, wiedzie droga, którą do niedawna przechadzał się Ojciec Święty idąc z Pałacu Papieskiego do papieskich ogrodów. Przystawał wówczas często przy murku i z góry pozdrawiał zakonnice i dokazujące na placyku zabaw dzieci pracowników rezydencji.
Punktualnie o godzinie dwudziestej, będąc w Castel Gandolfo, Papież jedzie windą do swego pokoju. Korzystając z sugestii księdza Mirka postanowiliśmy zaśpiewać jadącemu windą Ojcu Świętemu. Na placu przed Pałacem Papieskim oprócz nas i zwykłych przechodniów była jedynie kilkunastoosobowa grupa Portugalczyków. Oni także wpadli na ten sam pomysł. Śpiewali na dwa głosy pod przewodnictwem swego duszpasterza. Gdy pięć minut przed dwudziestą my zaintonowaliśmy dobrze znaną Papieżowi „Barkę”, nagle otworzyły się pałacowe okiennice na drugim piętrze i naszym oczom ukazał się najpierw biskup Dziwisz, a po chwili zabielała w oknie postać Ojca Świętego. Papież pokiwał do nas ręką, potem przez chwilę stał zasłuchany, intrygująco uśmiechając się, mimo widocznego zmęczenia. Jego twarz wciąż jeszcze jaśniała młodością, którą pamiętaliśmy z megaekranów na Tor Vergata. Gdy wzruszeni śpiewaliśmy „Abba – Ojcze”, Jan Paweł II znów przyjacielsko pomachał ręką. Następnie pobłogosławił nas, kreśląc dłonią znak Krzyża. O godzinie 20-tej ponownie pojawił się biskup Dziwisz zamykając okiennice.
Portugalczycy płakali ze szczęścia, obejmowali się, całowali. W naszej grupie, obok łez radości, dominowała zaduma i modlitwa. Pod pałacowe okna podeszli także przypadkowi przechodnie. Wszyscy byli zaskoczeni tą niespodziewaną papieską „audiencją”. Podczas kilkuletniej bytności księdza Mirka w Castel Gandolfo był to pierwszy przypadek, by Ojciec Święty pozdrawiał zebranych w tym miejscu pielgrzymów.
Będący już w sile wieku biskup Rozwadowski powiedział kiedyś do zgromadzonych na Jasnej Górze maturzystów: „Ja też należę do młodzieży. Tylko tej troszkę dawniejszej.” Najwyraźniej „młody Papież” tego dnia nie mógł oprzeć się pokusie jeszcze jednego spotkania z młodzieżą. Zapragnął raz jeszcze podzielić się z nami solidarną Miłością, Której źródło wypływa z Eucharystii.
Paweł M. Nawrocki
liczba komentarzy (0)