Pamiętam te dni oczekiwania w modlitwie i skupieniu na wiadomość o poprawie zdrowia naszego Ojca Świętego. Byliśmy wszyscy razem i nic nie było ważniejsze.O śmierci Papieża dowiedziałam się będąc w pracy, podszedł do mnie jakiś obcy człowiek i ze łzami w oczach powiedział nasz Papież nie żyje. Ogromna rozpacz i poczucie takiej straty jak nigdy dotąd. Ale już następnego dnia spotykamy się w Kościołach, przed pomnikami i w różnych innych miejscach - modlimy się, czuwamy, przestajemy się spieszyć.To były piękne i głęboko duchowo przeżyte dni.Ojcze Święty zawsze będziesz w naszych sercach.
liczba komentarzy (0)