Gdynia - 1987 rok. Skwer Kościuszki. Tysiące ludzi. Wszystkim moim znajomym udało się dostać blisko ołtarza. Ja stałam blisko przejazdu Ojca Św., ale daleko od ołtarza. Ogromna cisza, a potem krzyk wielu i niezapomniane harcerskie CZUWAJ. Pamiętam jak po odprawionej mszy św. papież schodził po schodach w dół, jego postać przypominała mi samego Chrystusa.
A potem powrót do autokaru. Nie od razu tam szliśmy. Nieznani sobie ludzie chwytali się za ręce, śpiewali, tańczyli w kole. To była radość, ale nie taka zwykła, powierzchowna. To była radość BOŻA.
liczba komentarzy (0)