Moim największym marzeniem, było spotkać się na żywo z Janem Pawłem II. Niestety nigdy nie było mi to dane, zawsze nie miałam kasy , lub napotykałam na inne przeciwności... - w zamian za to - mogłam uścisnąć dłoń i zamienić słowo z najbliższym człowiekiem - Kardynałem Dziwiszem!!! To było ogromne przeżycie - tego po prostu nie da się opisać! WIELKIE WZRUSZENIE!!! SZOK!!! Do dziś nie mogę w to uwierzyć!!! W Kardynale Dziwiszu jest przecież cząstka UMIŁOWANEGO OJCA ŚWIĘTEGO ... Jestem głęboko przekonana, że inicjatorem tego spotkania był Kochany Jan Paweł II. W Janie Pawle II wszystko miało wymiar świętości: Jego spokój, mądrość, dobroć, Jego stosunek do ludzi... On patrzył na nas tym spojrzeniem, jakby na wylot. Wydawało mi się zawsze, że widzi w człowieku wszystko! Nie wyobrażam sobie, żeby ktoś mógł być bardziej święty niż On. Teraz po Jego śmierci powstała jakaś gigantyczna pustka. Brakuje tego umocnienia, którego dawała Jego obecność. Oczywiście kocham Benedykta XVI, jego serdeczny uśmiech, troskę o Polaków, ale brakuje mi naszego Papieża. Chyba nic, ani nikt Go nie zastąpi. Ten smutek po Jego odejściu nadal mi towarzyszy. Jest taka bolesna dziura w sercu, jak po odejściu kogoś bardzo bliskiego. Często patrzę na Jego zdjęcia (a mam ich sporo... - cały pokój jest obklejony Jego zdjęciami), słucham Jego wielkich słów z płyt - towarzyszą mi każdego dnia, nawet podczas pracy. Chciałabym, żeby jak najszybciej został kanonizowany. Rozumiem, że ta cała procedura prawna musi być zachowana, ale ja nie mam żadnych wątpliwości, że jest święty, tak jak ci, którzy w czasie Jego pogrzebu na placu Św. Piotra wołali SANTO SUBITO. Kiedy to słyszałam, czułam się tak, jakby to były moje własne słowa. Wystąpiłam do Proboszcza z propozycją, by dla uczczenia odejścia Jana Pawła Wielkiego co miesiąc, w każdą pierwszą sobotę miesiąca o godzinie 21.37 odezwały się nasze dzwony, przypominając wszystkim, że On nadal jest z nami, że patrzy na nas z domu Ojca. Ta propozycja weszła w życie. JAN PAWEŁ II - KOCHANY! WSPANIAŁY! Kiedy jest mi źle i wszystko się wali, wznoszę głowę w niebo i natychmiast memu spojrzeniu towarzyszy Jego Postać, od której bije: miłość, pokój, radość. I już mi nie jest źle.
liczba komentarzy (1)
Potwierdzam wiarygodność wpisu. Rzeczywiście co miesiąc, w każdą pierwszą sobotę miesiąca o godzinie 21.37 odzywają się nasze dzwony, przypominając wszystkim, że On nadal jest z nami, że patrzy na nas z domu Ojca. Dodam, że autorka wpisu zakwalifikowała się do finału ogólnopolskiego konkursu wiedzy o Janie Pawle II, który odbył się 8 września 2007 w Bydgoszczy. Zorganizowała go bydgoska Fundacja „Wiatrak”. Zmagania rozpoczęły się w październiku 2006 roku prowadzone na stronie www.janpawelii.pl. Przez pół roku trwały internetowe eliminacje. Uczestnicy odpowiadali na pytania testowe, ćwierćfinaliści przygotowywali prace ukazujące obecność Papieża w mieście, otoczeniu, regionie. Zadaniem półfinałowym było apostolstwo - czyn. Polegało ono na zrealizowaniu, a następnie udokumentowaniu i potwierdzeniu czynu miłości, dobra. Ze 118 uczestników do finału zakwalifikowało się tylko sześciu najlepszych, w tym Sylwia Kulczyńska, ze Śmiłowa, jedyna z diecezji Bydgoskiej. Finał składał się z pięciu różnych konkurencji. Jurorzy oceniali ich umiejętności sportowe, wiadomo bowiem, że Jan Paweł II był miłośnikiem m.in. narciarstwa i kajakarstwa. Uczestnicy przygotowali także swoje interpretacje „Tryptyku rzymskiego” oraz plakaty.