Jan Paweł II - Nasze wspomnienia

Dodano: 10 grudnia 2007

Mentorella - Papieskie Nazaret

Autor: Paweł M. Nawrocki

Pośród miejsc bliskich Janowi Pawłowi II jest jedno, które upodobał sobie szczególnie. To Mentorella. W okresie Wielkiej Emigracji na wzgórzu Guadagnolo w Górach Prenestyńskich, 55 km na południe od Rzymu, polscy Zmartwychwstańcy - jak mówią - wybrali sobie miejsce na odpoczynek. W 1857 r. papież Pius IX powierzył im zniszczone i zaniedbane, górujące nad okolicą zabudowania klasztorne. Utworzyli w nich swoją siedzibę, przejmując jednocześnie tradycję tamtejszego sanktuarium Matki Bożej Łaskawej. Na początku nie było ani drogi, ani światła. Ale może dzięki temu przychodziło wielu pielgrzymów z pobliskich miast i wiosek, które - położone na stromych zboczach gór i w dolinach - tworzą jakby wieniec z gwiazd dla sanktuarium i dla obecnej w tym miejscu Madonny. Po wyborze na Stolicę Piotrową Jan Paweł II pierwszą podróż odbył właśnie na Mentorellę, do zaprzyjaźnionych Ojców Zmartwychwstańców. Ale bywał tam także wcześniej, i to wielokrotnie, jeszcze jako biskup krakowski i kardynał. Powracał na piechotę, szlakami. Zostawiał samochód kilka kilometrów przed klasztorem i szedł ostro pod górę. Przyjeżdżał na odpoczynek, na modlitwę, a czasami, by w gronie polskich zakonników świętować swe imieniny. Był tam również tuż przed konklawe, aby prosić o opiekę, o błogosławieństwo, o rozeznanie, i tuż po nim, 29 października 1978 r., aby podziękować za wybór, za błogosławieństwo i jeszcze raz powtórzyć Maryi: Cały Twój . Powiedział wtedy do zgromadzonych przed mentorellskim sanktuarium: „Jest to miejsce, gdzie człowiek w sposób szczególny otwiera się wobec Boga. Miejsce, gdzie z dala od wszystkiego, lecz jednocześnie także blisko przyrody, rozmawia się poufnie z samym Bogiem. Czuje się w głębi owo osobiste powołanie człowieka”. Często w czasie audiencji pozdrawiał pielgrzymów udających się przed oblicze Mentorellskiej Pani. Wśród nich bywał również on. Siedmiokrotnie, nieoficjalnie, już jako papież. Z niewieloma osobami towarzyszącymi, bo nie przyjeżdżał, żeby spotykać tłumy. Pojawiał się na modlitwę, aby kontemplować i przebywać w ciszy przed figurą tronującej Matki. Tam czuł się swobodnie, wędrował górskimi ścieżynkami, wypoczywał. Tam miał swoją celę: wizerunek Czarnej Madonny wiszący nad prostym łóżkiem z herbem papieskim wyrzeźbionym na drewnianym wezgłowiu, obok fotel, biurko, krzesło i okno z widokiem na góry - o świcie tonące w porannej mgle, w chmurach, potem ostre, skaliste, pokryte soczystą zielenią lub połaciami śniegu. A w dole, przy klasztornym murze, pasące się owce, krowy. Mały pokoik w domu Matki Bożej. W mentorellskim Nazaret. W pustelni. Pośród gór, które dla Jana Pawła II znaczyły tak wiele. Ale też Najświętsza Maryja Panna, będąc już w stanie błogosławionym, poszła do swej krewnej Elżbiety właśnie w góry. Niekiedy - w drodze z Rzymu do Castel Gandolfo lub innych miejsc - nieoczekiwanie nad sanktuarium pojawiał się papieski helikopter, wzbudzając zainteresowanie nielicznych w dni powszednie turystów. Ale zdarzały się też sytuacje jeszcze bardziej zaskakujące. Któregoś roku, w przedsylwestrowy wieczór, pod bramę klasztoru podjechały dwie niczym nie wyróżniające się, ciemne limuzyny. Sędziwy o. Jan omiatał właśnie podwórze z pierwszego śniegu. Na Mentorellę dość często wpadali turyści, w pośpiechu oglądając klasztor, robiąc przy tym wiele szumu i równie szybko odjeżdżając. Dlatego zakonnik nie ukrywał niezadowolenia na widok samochodów, które pojawiły się o tak późnej porze. Nie kwapił się też zbytnio z otwarciem bramy. Fuknął nawet pod nosem, gdy usłyszał ponaglające klaksony: - Czort nadał... Trąbią i trąbią. Posprzątać w spokoju nie dadzą. Po dłuższej chwili drzwi limuzyny otworzyły się i w mroku zajaśniała biała postać. - Czcigodny ojcze! Nie wpuścisz mnie?! Zakonnikowi miotła wypadła z rąk. - Wszelki duch... Wasza Świątobliwość ! Czym prędzej otworzył bramę i wpuścił papieską limuzynę oraz obstawę. Ojciec Święty spędził na Mentorelli kilka godzin, zjadł zwykłą, klasztorną kolację, pogawędził o ojczystych troskach, o sprawach bieżących, oddał się modlitwie i przed północą powrócił do Watykanu. Chyba nieprzypadkowo data mentorellskiego odpustu pokrywa się z datą święta Matki Boskiej Jasnogórskiej. Mentorella jest skrawkiem Polski, oazą, w której Jan Paweł II odnajdywał modlitewną ciszę, górski spokój, ale też ojczystą, rodzinną atmosferę. Paweł M. Nawrocki

Zgłoś naruszenie regulaminu

liczba komentarzy (0)

Organizatorzy:
Centrum Jana Pawła II - Nie lękajcie się