Jest to osobisty list mojej córki Magdaleny wysłany do Watykanu w 2003 roku. Ale przekazuję go, bo sam się wzruszyłem stanem duszy mojego dziecka. Nie było lekko z Jej charakterem. Popłakaliśmy się wraz z żoną, gdy pokazała nam co napisała wtedy i wysłała. A oto ten list: Chciałabym Cię przeprosić Ojcze Świety, za to, że nie przyszłam Cię przywitać, kiedy gościłeś w moim mieście, jak również opuściłam Rzym w pogoni za sycylijskim słońcem i nie zaczekałam na Anioł Pański, gdzie miałabym szansę Cię zobaczyć... Wiem, że ta karta zginie w milionie innych przysłanych do Watykanu, z okazji tak ważnego Święta, jak i ogromnego wydarzenia, jakim jest Twój Pontyfikat. Tak piszę ją z serca i naprawdę żałuję, że nie pofatygowałam się, żeby Cię zobaczyć. Obiecuję, że wybiorę się jeszcze raz do Watykanu i przyjdę na Plac Św.Piotra, żeby pomodlić się wraz z Tobą. Chciałabym nadmienić, że nie zawsze żyłam w zgodzie z Bogiem i Jego przykazaniami, ale powróciłam już do Kościoła i staram się zmienić swoje życie.Może jestem jedną z tych owieczek, która swego czasu zabłąkała się w tym świecie pełnym zła i pokus. Moi Rodzice wychowali mnie, a raczej starali się wychować na dobrego człowieka i obiecuję, że w prezencie do Ciebie, postaram się zmienić. Pięć dni temu wróciłam z Zakopanego, gdzie m.in odwiedziłam Dolinę Chochołowską, którą tak kochasz. Ja od lat tez kocham góry,choć w ogóle pochodzę z Gdyni . Zbigniew
liczba komentarzy (0)