Spróbuj ponownie później, jeżeli błąd będzie się pojawiał skontaktuj się z administratorem.
Brat naszego Boga K. Wojtyły
Nasz Papież mógł wszystko. Jeśli ktoś nie wierzy to proszę, o to przykład. Był rok 1980. Byłem w wojsku, w jednostce Balicach pod Krakowem. Dowódca plutonu istny diabeł. Żadnych szans na przepustkę a do domu tak blisko (Kraków). Któregoś dnia podsłuchałem że dowódca kompanii i jego zastępca mają problem, ich żony koniecznie chcą zobaczyć sztukę Karola Wojtyły „Brat naszego Boga” a na bilety nie ma żadnych szans. Taka okazja żeby wyrobić sobie „chody” mogła się więcej nie powtórzyć więc bez zastanowienia zgłosiłem że moja ciocia pracuje w Teatrze Słowackiego i załatwi bilety, muszę z nią tylko porozmawiać. Na następny dzień byłem posiadaczem przepustki i o 15 siedziałem w autobusie do Krakowa. Był tylko jeden problem, moja ciotka nie miała nic wspólnego z teatrem, jakimkolwiek!. Stałem przed dylematem, albo załatwię jakoś te bilety albo następna przepustka będzie do aresztu w jednostce. Żadne negocjacje z Panią w kasie teatru nie pomogły. Była nieugięta podobnie jak dwie inne wychodzące z teatru po pracy. Usiadłem na schodach teatru i spytałem; Ojcze Święty, pozwolisz żeby mnie zamknęli?. Ponieważ odpowiedzi nie było zacząłem wymyślać co powiem po powrocie do jednostki gdy nagle usłyszałem za sobą – a co ty tu żołnierzu robisz?. Za mną stał starszy Pan i spoglądał podejrzliwie. Bez zastanowienia wyrzuciłem z siebie cały żal na los, teatr i ta kobietę z kasy. Patrzył przez chwilę, uśmiechnął się i wszedł do teatru a ja wróciłem do wymyślania alibi dla dowództwa. Po kilku chwilach Staruszek wrócił i wyciągnął do mnie rękę a w niej sześć biletów! Zaniemówiłem a on nawet nie chciał pieniędzy tylko powiedział że dwa bilety są dla mnie i prosi żebym też przyszedł na przedstawienie. Do dzisiaj nie wiem kto to był. Na przedstawieniu byłem, do końca wojska nie było już problemu z przepustkami i tylko nie wiem kim był ten człowiek. Ale chyba wiem kto go wtedy tam wysłał, na te schody.