Spróbuj ponownie później, jeżeli błąd będzie się pojawiał skontaktuj się z administratorem.
Cuda w Ludźmierzu
Ciepły czerwcowy wieczór, słońce świeci łagodnie, już z ukosa. Dużo ludzi na ogromnej zielonej łące. Gęsto, tłum, ale atmosfera swobodna, znikło gdzieś napięcie związane z przygotowaniami do wizyty. Służby porządkowe rozluźnione można podejść blisko do ołtarza. Ojciec Święty za chwilę opuści Podhale, patrzy na Turbacz, mówi, że jeszcze by się tam wybrał. Górale podchwytują hasło i głośno skandują. – Chodź na Turbacz, chodź na Turbacz... Atmosfera niespiesznej rodzinnej pogawędki. Pogoda ducha, wewnętrzny spokój, to jakby spłynęło na nas. Ludzie, skaczący sobie na co dzień do gardła w walce o dobra materialne, patrzą życzliwie jeden na drugiego. Może na tym polegają cuda.